Był 29 maja 2016 roku. Bardzo bałam się tej wizyty. Byłam
świadoma, że po raz pierwszy będę musiała komuś powiedzieć o tym jak się
odżywiam. To było proste. Wiedziałam, że odżywiam się niezdrowo. Podejrzewałam,
że w mojej diecie jest za dużo cukru i innych pustych kalorii.
Miałam z tyłu głowy wizytę u Internisty, która także
zaleciła mi stracić kilka kilogramów, gdyż ciągle mdlałam i miałam stan
przedcukrzycowy.
Skoro się powiedziało A, trzeba i powiedzieć B. Podobno raz
podjętej decyzji się nie zmienia w przypływie wątpliwości.
Spotkanie tak jak się spodziewałam nie było lekkie. Musiałam
się zmierzyć z tym co trudne. Trwało około 4 godzin. Miałam to szczęście, że
odbyło się u mnie w domu. Atmosfera
była bardzo przyjazna, co nie zmienia faktu, że stresująca.
Widziałam, że chcę podejść do tego wszystkiego bardzo na
poważnie. To nie miało być spotkanie dla samego spotkania. To miał być czas,
który miał przynieść konkretne zmiany w moim życiu.
Od następnego dnia zdecydowałam się wprowadzić nowe zasady
żywienia plus aktywność fizyczna.
Kilka zasad, które po tym spotkaniu chciałam wprowadzić w
życie:
- Jem śniadanie najpóźniej godzinę od przebudzenia się.
- Nie używam cukru i soli.
- Jem owoce i warzywa codziennie.
- Aktywność fizyczna: na początek 30 min spaceru dziennie.
- Nie kupuję, ale także nie jem słonych przekąsem i słodyczy.
- Zdrowe mięso.
- Jem pieczywo na naturalnym zakwasie.
- Nie poddaje się i jestem systematyczna.
Kto ma odwagę do marzeń, ten ma siłę do walki.
Do boju!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz